Główna > Inne > WZ-111 – recenzja

WZ-111 – recenzja

19 stycznia 2015 o 17:30   Autor: tapczan2
3 votes, average: 5,00 out of 53 votes, average: 5,00 out of 53 votes, average: 5,00 out of 53 votes, average: 5,00 out of 53 votes, average: 5,00 out of 5 (3 głos)
Loading...Loading...

WZ-111_0.front

Witam,

ponieważ po miesiącu podkradania fragów stałem się posiadaczem WZ-111 postanowiłem napisać kilka słów. Mam nadzieję, że będzie się przyjemnie czytało :)

Przede wszystkim, nie chciałbym zanurzać się w cyferki. Chciałbym też uniknąć porównań w stylu: „to taki IS-6 tylko trochę jak 112″. Wolałbym się skupić na czystym gameplayu tym czołgiem, co na tym czołgu wychodzi, co nie, jak z nim walczyć i jak zebrać od niego łomot.

Coby jednak w moje wypociny nie wkradło się zbyt dużo subiektywnych bzdur, pozwolę sobie zalinkować trochę cyferek, jeśli ktoś lubi grać w WoT z kalkulatorem:

http://wiki.wargaming.net/en/Tank:Ch03_WZ-111

 

oraz obrazek z pancerzem

wz1112

 

Pierwsze wrażenie

Nie bez powodu na samej górze wrzuciłem foto czołgu z garażu. Na pierwszy rzut oka widzimy ładną chińską wieżę i „szczupak” na górnej płycie. Solidny kawałek pancerza, jakby nie patrzeć.
Następnie zwrócimy uwagę na, niezbyt imponujące w porównaniu do reszty sylwetki, działo. Wprawne oko już wie, że to kolejna kopia D-25T, ruskiej kolubryny występującej od pierwszego ISa aż po X tierowego IS-4. Kto nie zna, odsyłam do wiki i przejrzenia parametrów. Kto zna, rozumie ból. Mówiąc krótko – w tym dziale nie ma nic poza porządnym kopnięciem.
Naprawdę spostrzegawczy zauważą również sporą dolną płytę. Niestety działa to również w drugą stronę, przeciwnicy również potrafią ją zauważyć…

Pierwsze bitwy

Skoro już obejrzeliśmy nasz czołg to wciskamy pedał gazu i jazda do przodu. Tutaj bardzo miłe zaskoczenie, jest szybki. Potrafi się całkiem gładko rozpędzić do 40km/h, potem już wolniej posuwa się w kierunku 50km/h. Czar pryska kiedy zaczynamy zakręcać, jak większość radzieckopodłużnych konstrukcji bez kierowcy hamującego sprzęgłem ciężko się obracać. Także jak ktoś się dorwie do naszego miękkiego boczku jest nieciekawie, dlatego stoimy raczej przodem do wroga i traktujemy go naszym potężnym działem. Mimo, że grindowałem zarówno radzieckie jak i chińskie ciężkie i na wielu pojazdach miałem styczność z tą pukawką, mimo, że załoga ze 110 posiada BIA i perki na celność w ruchu to działo potrafi napsuć niemało krwi.
Penetracja, celność, czas celowania sprawia, że zadawanie obrażeń tym czołgiem to nie lada wyzwanie. Często odbijamy się od weakspotów albo w nie po prostu nie trafimy. Do tego dochodzi RoF, który jest gorszy niż w IS6 (10,51 z dosyłaczem, BIA i wentą). To chyba jeden z niewielu pojazdów, gdzie bardziej martwimy się tym, jak kogoś ustrzelić niż tym, żeby samemu przetrwać.

Kiedy opanujemy już mniej więcej jak strzelać zauważamy, że nasz kawał dobrej stali jest dziurawiony od przodu przez jakieś niewarte uwagi piździki. Cheaterskie mody pokazują nam, że nasz dolna płyta była przyspawana na szybko i nie odbija tak fajnie, jakbyśmy chcieli. Nauczeni doświadczeniem szukamy czym prędzej jakiegoś kawałka pagórka. Niestety bardziej nauczeni przez życie czołgiści, zdają sobie sprawę, że chińczyki nie słyną z zaawansowanych możliwości hull-downu. W tym czołgu depresja działa jest koszmarna. Jedyne miejsca gdzie można bezstresowo schować dolną płytę można spotkać w miastach, w postaci nasypów itp. To czyni zadawanie obrażeń tym czołgiem jeszcze trudniejszym.

Taktycznie

Czołg stworzony do walki na bliski dystans. Jeśli wiesz, gdzie na mapie jest mordownia, prawdopodobnie tam powinieneś być. Optymalna odległość to jakieś 100-150m. Dalej już możemy nie trafiać w garnki przeciwnika.
Wykorzystujmy szybkość – łatwo możemy śmignąć w miejsce, gdzie często spotkamy wrogiego meda i o ile nie jest to zbyt otwarty teren powinniśmy go po prostu sponiewierać. Można również dotrzeć na wysuniętą pozycję i tam się przyczaić. Jeśli mam wsparcie ogniowe drużyny to możemy utrzymać przyczółek i zaliczyć epicką bitwę spotując flankę i robiąc DMG.
Uważajmy żeby się nie zagalopować. Nie ma co mieć pretensji, że drużyna nie nadąża, jak zajedziemy za daleko. Wprawdzie to nie AMX 50 100, który też często pojedzie przodem, nagle zda sobie sprawę, że jest o jedno skrzyżowanie za daleko i ginie zanim opróżni magazynek. Ale samotnie też nie zatrzymamy 5 pojazdów (o ile prowadzą je średnio rozgarnięciu gracze).

Dla zaawansowanych – czyli jak grać tym pojazdem, jak grać przeciwko niemu?

Można do tego dojść analizując tekst wyżej, niemniej kierując WZ-111 unikamy nierównego i otwartego terenu. Jedziemy o miasta, jeśli jest – tam możemy z bliska i na płaskim terenie nie martwić się o wychył działa.Preferujemy walkę z bliska, wtedy nasza celność ma drugorzędne znaczenie. Jak nie ma miasta to trzymamy się bocznej flanki i tam staramy się posuwać natarcie do przodu. Uważajmy jednak w bezpośrednim zwarciu, wtedy nasza depresja działa na naszą niekorzyść, bo często nie możemy wycelować w weakspoty. Tyle jeśli chodzi o to gdzie i jak jeździć.
Jeśli chodzi o obsługę działa przydaje się trochę praktyki. Generalnie trzeba planować sporo do przodu. Warto przejmować inicjatywę, wtedy to my decydujemy z jakim celem będziemy walczyć. Wtedy wiemy jaki pocisk załadować. Podobnie jak na E100 warto żonglować pociskami, bo każdy potrafi być przydatny w różnych sytuacjach. Wprawdzie HEAT są problematyczne nie tylko przez swoją mechanikę, ale również cenę (a to w końcu premium, a na nich chcemy zarabiać). Cena AP i tak nie czyni tego pojazdu królem jeśli chodzi o farmienie kredytów. Niemniej z HE często można zrobić użytek. Nie tylko strzelając w rodzinę WT i inne papiery. Również twardsze, dobrze ustawione cele  można zbijać po 100-200dmg, często zmuszając ich do ruchu i odsłonięcia się. Warto też myśleć w co strzelić 4-5 sek przed załadowaniem i zacząć celować 2-3s zanim ładowniczy upora się z umieszczaniem pestki na swoim miejscu.

Jak grać przeciwko? Dokładnie tak, żeby WZ-111 nie mógł grać jak powinien. Jeśli jest możliwość poczekajmy aż wyjedzie z miasta. Np. grając na Dębinie, kiedy wrogi WZ robi sieczkę w mieście często lepiej poczekać, aż wypełznie z miasta w kierunku bazy i wtedy sklepać go na otwartym terenie. Trzymać na większy dystans, wtedy jest mniejsza szansa, że zostaniemy przebici. Wprawdzie zdarzyło się strzelić z półobrotu w czapkę T29 z 300 metrów , ale nie jest to normą. Zarówna ja jak i ofiara byliśmy zszokowani. Biedak wystukał tylko na chacie „wtf?!”, moja odpowiedź mogła być tylko jedna: „rng…”
A  RNG przeważnie jest po naszej stronie, kiedy walczymy przeciwko WZ-111. Przynajmniej jeśli chodzi o celność.
Jak już mamy takiego delikwenta na widelcu to strzelamy głównie w dolną płytę. Jest duża i miękka. Wystawiony bok też nie sprawia problemu, czasem możemy strzelić za 0, jeśli zahaczymy o malutki górny fartuch. Można też próbować trafić w wizjery. Są wprawdzie miękkie, ale również małe. Jeśli WZ ciągle się wierci, to raczej trudny cel.
Kiedy mimo naszych starań WZ się zbliży próbujmy dążyć do zwarcia. Najlepiej sobie poradzą amerykańskie maszyny, bo wtedy możemy klepać WZ po garnkach, a on sam jest praktycznie bezbronny. Trzeba tylko uważać, żeby nie dać się objechać.

Podsumowanie

W 3 słowach: kawał solidnego czołgu.
Czołg pełen sprzeczności, bo w parze z solidnym pancerzem, dostajemy niezłą mobilność i koszmarne działo.
Kiedy jesteśmy na topie jedną z niewielu VIII i nasza penetracja nie sprawia problemu, jedziemy przez mapę i paziujemy po kolei co spotkamy. Z drugiej strony w bitwie z kilkoma IX jesteśmy raczej bezbronnym workiem HP.
Na miejskich mapach czujemy się bardzo dobrze, a na otwartych i pofałdowanych nie wiemy co ze sobą zrobić (na prohorovce z braku pomysłu pojechaliśmy rushem wzdłuż linii 1-2. W sumie zdobyliśmy flankę, ale bitwa i tak w plecy).
Czołg w rękach bardzo dobrego gracza będzie postrachem, w niewprawnych rękach będzie opancerzonym klockiem który odda 2 strzały w bitwie – trudny w obsłudze i strzelanie samym goldem dużo nie pomoże.

Czy WZ-111 wart był zachodu klepania fragów? To zależy od gracza. Dobry gracz, z szerokim garażem raczej nie miał problemów. W większości nacji są czołgi skuteczne w szybkim łapaniu fragów i każdy szanując się gracz ma je w garażu. Problemem mogły być jedynie nacje brytyjska i japońska. Nawet dopłacając 20E moim zdaniem było warto(Ja akurat grindowałem brytyjskie medy, więc kupiłem tylko żeton Japonii). Im węższy garaż i mniejszy skill, tym czasu potrzeba więcej i niejeden pewnie spędzał przez miesiąc pół dnia żeby zdobyć nagrodę – w takich przypadkach nie było warto i szkoda zdrowia.

W każdym razie w tym czołgu każdy znajdzie coś dla siebie. Czy to olbrzymi potencjał do bycia królem randomów, czy to dobry pancerz pozwalający nie wrócić do garażu po 2 minutach. Ciut OP, także szacun na dzielni dla WG za grywalne dla normalnych ludzi misje i fajną nagrodę.

UdostępnijShare on FacebookShare on Google+


Inne

, , , , , , , , , , , ,


Musisz się zalogować aby napisać komentarz. Logowanie bez rejestracji przez worldoftanks.eu

banner